Nie planowałam zaczynać
od posta tego rodzaju, ale sytuacja aż się prosi o komentarz.
Na
moim facebooku dzisiaj szum. Niemal wszystkie polubione przeze mnie strony,
które obracają się tematycznie wokół Poznania, jednomyślnie udostępniają na
swoich profilach screenshota z gmaila inicjatywy Hello Polanka. Celem HP jest
ulepszanie życia na tym osiedlu oraz integracja jego mieszkańców. Wczoraj wieczorem,
jak możemy przeczytać na fanpage’u, jedna z działaczek wysłała maile do
właścicieli kilku firm, które reklamują się obok osiedlowego przystanku. Powodem
było zapytanie o współpracę nad stworzeniem jednej, estetycznej tablicy
reklamowej. Oto odpowiedź, która wywołuje dzisiaj tyle emocji:
W
ciągu zdjęcie to zostało udostępnione 58 razy, a na facebookowym profilu Tiger
OSK około dwudziestu kilku negatywnych komentarzy. Liczby wciąż idą w górę. W większości
jest to krytyka PR-owego analfabetyzmu, zapewnienia o próbach rozpowszechnienia
tego zdecydowanie odpychającego od firmy screenshota, pojawiło się jednak także
kilka osobistych ataków. Tak jak to ostatnie uważam za przesadę i zejście do „poziomu”
autora powyższego maila, tak z całego serca popieram działania mające na celu
rozpowszechnienie wypowiedzi właściciela firmy.
Ktoś
może powiedzieć: nagonka. Problem w tym, że nagonka z założenia jest działaniem
manipulacyjnym, które opiera się na fałszywych informacjach.
Ktoś
może powiedzieć: wiele hałasu o nic. Bzdura. Dobry wizerunek formy wymaga, żeby
podchodzić z szacunkiem nie tylko do (potencjalnego) klienta, ale do każdego podmiotu,
z którym wchodzi w dialog. Wypowiedzi takie jak powyższa prowokują tylko
podejrzenia, że przedstawiciele firmy mają lekceważący i nieprofesjonalny (łagodnie
mówiąc) stosunek do swoich klientów, tylko dobrze to ukrywają.
Ktoś
może powiedzieć: udostępnianie prywatnej korespondencji jest nielegalne i zasługuje
na krytykę. W rzeczywistości jest legalne (o ile nie narusza innych przepisów,
takich jak ujawnianie tajemnicy). To, czy jest etyczne, to już inna sprawa.
Ja osobiście popieram
takie działania. Gdyby adresatka kierowała się jedynie tym, że ktoś potraktował
ją jak istotę gorszej kategorii i ona w takim razie chce się teraz zemścić –
byłoby to w większości zignorowane przez użytkowników. Być może tkwiło w tej
reakcji ziarno rozgoryczenia. Jest to zrozumiałe, ale jako powód do skupienia
uwagi publicznej niewystarczające. Dla mnie jako obserwatorki tej sytuacji,
niepowiązanej w żaden sposób z nikim z HP, ani z Tigera, najważniejsze jest
podejście firmy, a także, jak mówi sama zaatakowana dziewczyna, kwestia podejścia do działających w takich inicjatywach kobiet.
Niemniej
to, przez kogo taka firma jest reprezentowana, to ważna kwestia.
Moja
osobiste wrażenia? Miałam do czynienia z takimi osobami. Zarówno mężczyznami,
jak i kobietami. Miałam też nadzieję, że nigdy więcej nie będę musiała być
świadkiem takiego traktowania, ale słodka naiwność nie wystarczy żeby to
zagwarantować. Dlatego z całego serca będę otwarcie tępić takie podejście.
Z
odpowiedzi właściciela Tiger OSK można wywnioskować, że jest on osobą
zdecydowanie niegodną zaufania. Z jednej strony poniża on dziewczynę,
zastrasza, wskazuje jej miejsce dużo niżej niż to, do którego w jego mniemaniu
stara się ona sięgnąć – nie może się tylko chyba zdecydować, czy jest to
miejsce na wysokości rozporka, czy butów. Inaczej mówiąc, jawnie okazuje jej
pogardę (za „aspiracje”), wyniosłą protekcjonalność (za płeć), mówiąc w dwóch
słowach – swoją wyższość. Najwyraźniej czerpie z tego przyjemność, ponieważ
jego wypowiedź jest dość rozbudowana jak na tak małą ilość treści. Z drugiej
strony wysuwa w kierunku dziewczyny niedwuznaczne propozycje, zastanawiam się
tylko, czy facet rzeczywiście jest tak zapatrzony w siebie (a jednocześnie
przekonany o głupocie rozmówczyni), żeby liczyć na coś po takiej odpowiedzi? Czy
może raczej chce tylko podkreślić, że nadaje się ona tylko do garów i do łóżka?
O
takich rzeczach trzeba mówić głośno. Nie po to, żeby zgnębić, ale żeby nauczyć
podstaw relacji międzyludzkich i pewnej etykiety. Nawet jeśli jedynym
efektywnym sposobem jest wbijanie tej świadomości do głowy.
A internet nigdy nie zapomina.
